Ostrzeżenie: wulgaryzmy, sceny erotyczne.
Zapraszam do czytania ;)
__________*__________
Jego wargi wygięły się w,
ćwiczony godzinami przed lustrem, lubieżny uśmiech, który bardzo zachwycał
publikę. Drobne ciało otarło się zaczepnie o postawnego mężczyznę, oczy
pozostały zmrużone, a na policzkach zagościł rozpustny szkarłatny rumieniec. Pokój
wypełnił się gardłowymi dźwiękami pomruków, gdy silne ramiona pochwyciły
obnażone wdzięki filigranowego chłopca, który w tym momencie przypominał
majestatyczną, porcelanową lalkę i ułożyły go na chłodnej pościeli,
pokrywającej małżeńskie, stabilne łoże, będące centralnym punktem malutkiego
pokoiku. Barczysty brunet pochylił się nad młodszym o 10 lat kochankiem i
przyłożył swoje spierzchnięte wargi do szyi nastolatka, naznaczając wrażliwe
miejsce gorącym oddechem. Jego dłonie w tym samym momencie przemierzały
drogę przez płaski brzuch, by po chwili badać najintymniejsze części ciała.
Nastąpiły chaotyczne i pośpieszne pieszczoty męskości młodego chłopaka. Splot
mięśni został przerwany przez wsuwający się, nawilżony jedynie śliną, opuszek
palca. Dźwięki wydawane przez kuszące usta pieszczonego chłopaka były coraz
głośniejsze i tak naturalne, jakoby dotyk mężczyzny naprawdę sprawiał mu
niezmąconą niczym rozkosz. Aura erotyzmu roznosiła się po całym pomieszczeniu,
gdy spocone ciała, skroplone potem, ocierały się o siebie w namiętnym
tańcu.
Brian doskonale wiedział,
że teraz przyjdzie jego kolej na chwilowe przejęcie inicjatywy. Zadziornie
odepchnął od siebie partnera i zwinnie zmienił pozycję, by po chwili znaleźć
się jedynie kilka centymetrów od męskości starszego mężczyzny. Miał ochotę się
skrzywić, jednak grymas, który pojawił się na jego twarzy, był wielce daleki od
zniesmaczenia. Przecież nie mógł w takim momencie wyjść z roli, nie jest amatorem. Przebiegł szybko palcami po
pokrytym ciemnymi, skręconymi włoskami udzie mężczyzny, a następnie ujął
delikatnie jego jądra, masując je kulistymi ruchami. Zwlekał przed
odważniejszymi pieszczotami, by jak najdłużej odwlec moment, w którym będzie
zmuszony wziąć penisa Adriena do ust. Jego partner nie należał jednak do osób
charakteryzujących się cierpliwością, szczególnie w kwestiach seksu, więc już
po chwili poczuł jak dłoń mężczyzny wkrada się żwawo w jego włosy i przybliża
go zamaszystym ruchem tak blisko krocza, że Bri trącił nosem nabrzmiałą
męskość.
-Mój przyjaciel zaczyna się
niecierpliwić – mruknął – Ssij! – zarządził tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Z przyjemnością – odpowiedział
ochrypłym, seksownym głosem.
Choć ‘z przyjemnością’ to
on by raczej ubrał się i opuścił to miejsce. Czuł się cholernie nieswojo,
obserwowany zza szklanego obiektywu przez konkretną parę oczu.
Chłopak oblizał kusząco usta i
spojrzał mężczyźnie prosto w oczy w chwili, kiedy jego język znalazł się na
żołędzi. To był ten etap, którego nienawidził najbardziej, jednak starał się,
by wszystkie jego ruchy były zmysłowe i wyrażały jego niezaprzeczalny
profesjonalizm.
- Pokaż jak bardzo to
lubisz! – warknął stanowczo mężczyzna, samemu narzucając tempo.
Adamson zaczął brutalnie
pieprzyć usta nastolatka, tym samym ciągnąc go za włosy. Przyciskał głowę
Briana do swojego krocza i pozostawiał w takiej pozycji na kilka sekund, dopóki
pokoju nie wypełniły dźwięki podobne do krztuszenia się. W piwnych oczach
zalśniły łzy po 4 takiej próbie, a dobrze zbudowany, starszy mężczyzna, szarpnął
jego ciałem i pchnął je silnie do tyłu, przekręcając w taki sposób, by leżał na
brzuchu. Docisnął jego twarz do pościeli i podniósł nieco tułów, by mieć dobrą
widoczność na pośladki nastolatka, które po chwili rozsunął, by przygotować
Briana na stosunek.
I wtedy rozległ się potworny
huk, któremu towarzyszyły siarczyste przekleństwa.
-Stop! No chyba sobie, kurwa,
żartujecie! – zabrzmiał potężny baryton mężczyzny z ‘kozią bródką’. Ubrany w
swą ulubioną ciemną kamizelkę, obserwował całą scenę z czarnego, fotela,
charakteryzującego się białym napisem director
na zewnętrznej stronie oparcia. – Czy to jest jakieś pierdolone przedszkole?! –
dodał wstając ze swojego ‘tronu’, jak mieli zwyczaj nazywać siedlisko reżysera
jego współpracownicy.
Adrien
Adamson porzucił wykonywaną przez siebie czynność i wstał z łóżka rozglądając
się swoim czujnym wzrokiem po pomieszczeniu. Zaśmiał się widząc kuriozalną
scenę, jaką przedstawiał sobą nowy kamerzysta, zaplątany w dyfuzor
rozpraszający światło.
Brianowi nie było do śmiechu. Złapał się za włosy, jakby chciał je wyrwać i z głośnym jękiem sprzeciwu schował głowę w poduszkę. Po minie Ziegera łatwo było wywnioskować, że to nie skończy się dobrze. Nie chciał powtarzać nagrań! A już szczególnie nie przez niego.
Brianowi nie było do śmiechu. Złapał się za włosy, jakby chciał je wyrwać i z głośnym jękiem sprzeciwu schował głowę w poduszkę. Po minie Ziegera łatwo było wywnioskować, że to nie skończy się dobrze. Nie chciał powtarzać nagrań! A już szczególnie nie przez niego.
-Ja prz-przepraszam – zajęczał winowajca, powoli podnosząc się z ziemi.
Wyplątał kamerę z białej lnianej tkaniny, a nieprzyjemne ciarki przeszły po
jego plecach, gdy zauważył, w jakim jego sprzęt roboczy jest stanie. Zmroziło
go jeszcze bardziej, gdy dojrzał, że Zieger stanął zaraz obok niego i taksował rozsierdzonym wzrokiem. Aparat
został gwałtownie wyrwany z jego dłoni. Kątem oka zauważył, że drugi kamerzysta
patrzy na niego ze współczuciem.
-Przepraszam?! –prychnął Flavius Zieger. Znany ze swojego porywczego
charakteru był osobą, której naprawdę lepiej było nie drażnić. Szczególnie, że
był również bardzo wpływowym przyjacielem szefa. – Kim ty w ogóle jesteś?! Nie
jesteś za młody, by tu pracować?
Brak uściślenia funkcji domniemanej pracy
rozbawił Adriena, który nadal obserwował scenę z boku. Pracowało tu naprawdę
wielu młodszych chłopców! I, warto dodać, że prawdopodobnie ze wszystkimi
zacieśnił swoje stosunki…
-To Christian Hannigan, nowy kamerzysta, Richardson przyjął go dwa dni temu
na praktyki – mruknął Brian, zakładając szlafrok i podchodząc do mężczyzn. – Od
początku było widać, że to ciamajda! – warknął na chłopaka, przeszywając go
wściekłym spojrzeniem.
Chris nie pozostał dłużny i, zapominając o stojącym obok Ziegerze,
odwzajemnił spojrzenie. Ciamajda? To
nie jego wina, że już pierwszego dnia swoich praktyk akurat Briana musiał
nagrywać w takiej, a nie innej sytuacji. Doskonale zdawał sobie sprawę, że
praca w tym studiu może być krępująca i ciężka, nie spodziewał się jednak, że
jednym z aktorów będzie nie kto inny jak Brian
Lancaster. Co więcej, nie wiedział nawet, że brunet jest gejem, więc nie ma co
się dziwić - szok i lekkie zniesmaczenie
spowodowały, że potknął
się o pieprzone kable i wpadł na ten przeklęty dyfuzor!
-Szkoda, że po niektórych osobach od początku nie widać, że są zwykłymi dziwkami – mruknął Chris pod nosem.
Brian zjeżył się, słysząc te słowa. Wydawało mu się, że jest odporny na wyzwiska.
-Pierdol się, Christian! –warknął. – Wiecie co? Pieprzę pracę w takich
warunkach! – wrzasnął. – A jeśli o niego chodzi – wskazał na niewiele starszego
od siebie chłopaka- To mam nadzieję, Flav, że uczynisz odpowiednie kroki by był
to pierwszy i ostatni jego wybryk! – dodał na odchodne.
Adrien Adamson uśmiechnął się pod nosem. Był doskonałym obserwatorem, więc
jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć zauważył, że jego filmowy partner i niejaki
Christian, nowy kamerzysta, się znają. Nie byłby sobą, a ciekawość strawiłaby
go od środka, gdyby nie podjął kroków mających na celu odkrycia łączących ich
relacji.
A zapowiadał się taki nudny dzień,
pomyślał, ubierając zrzucone wcześniej ubrania.
– Mogę wiedzieć, co dalej, Ziege*? – spytał, specjalnie drażniąc się z
Flaviem i źle wymawiając nazwisko reżysera. Wszyscy wiedzieli, że Flavius nienawidzi,
gdy ktoś zaczyna rzucać aluzjami na temat jego wyglądu. Adamson natomiast znany był ze swoich skłonności do zaczepek.
Zieger zapowietrzył się i zgromił wzrokiem Adriena, który tylko niewinnie się uśmiechnął.
Zieger zapowietrzył się i zgromił wzrokiem Adriena, który tylko niewinnie się uśmiechnął.
-Na dziś wystarczy, panienki! – mruknął, wyrywając się z chwilowego
otępienia– Widzimy się jutro, liczę na to, że nie będziemy musieli zaczynać
wszystkiego od nowa – dodał – A ty idziesz ze mną! – skinął głową na sprawcę
dzisiejszego incydentu.
* * *
Zdenerwowany Bri wrócił do swojej garderoby, gdzie od razu zrzucił z siebie szlafrok,
zabrał ręcznik i skierował do łazienki by wziąć prysznic i rozluźnić się po
minionym wydarzeniu.
To jakaś naprawdę wielka złośliwość losu (i Federicka Richardsona), że w
studiu musiał zacząć pracować nie kto inny, jak Christian Hannigan. Nie
widzieli się od dwóch lat, a on wcale nie chciał tego zmieniać! A tym bardziej
nie chciał spotykać Christiana w takich… okolicznościach.
-Kurwa! – zaklął szpetnie, wchodząc do kabiny prysznicowej i odkręcając
kurek z wodą.
Pierwszy raz od ponad roku miał ochotę ryczeć z bezradności. Szalejące w nim
emocje rozrywały go od środka. Jedno słowo brzęczało mu w głowie. Skulił się,
ręce opadły bezwładnie wzdłuż ciała, a głowę oparł o zimne płytki, pozwalając
kroplom wody obmywać jego ciało.
Dziwka!
Nie był dziwką, żadna, nawet
najlepiej opłacana kurtyzana w mieście nie zarabiała tyle przez cały dzień
pieprzenia się, ile Brian Lancaster otrzymywał za jeden stosunek. Był
młodziutką gwiazdką porno, znanym pod pseudonimem Bri Tyler, a swoim powabem i
doskonale zbudowanym, drobnym ciałkiem przyprawiał widzów o palpitacje.
Statystyki firmy, w której pracował, ukazywały znaczącą popularność filmów z
jego udziałem, które były najchętniej wykupywanymi przez użytkowników. Setki
obleśnych facetów masturbowało się z myślą o uroczym nastolatku i jego
urodziwych wdziękach. Dochodzili z imieniem Bri na ustach, patrząc, jak jest
pieprzony na różnorakie sposoby przez starszych od siebie mężczyzn.
Brian potrafił świetnie
udawać, umiejętnościami aktorskimi przewyższał zdolności swoich ‘kolegów po
fachu’. Mógł mieć naprawdę paskudny dzień (miesiąc, życie, charakter), ale nie
przenosiło się to na jego grę. Był perfekcjonistą. Jeśli kazali mu grać
przerażoną ofiarę, przypominał zaszczute zwierzątko, gdy miał być
chętnym i zadziornym nastolatkiem, to taką postawę przyjmował. Mógł czuć
niesmak, obrzydzenie do samego siebie, mógł być smutny, wściekły, podczas gdy
jego twarz wyrażała błogą rozkosz, a z ust uchodziły podniecające dźwięki. Był
perfekcyjnym odtwórcą narzuconych mu roli, uwiązanym cyrografem z największym
diabłem w pornograficznym biznesie jeszcze na najbliższe 3 lata.
Wzdrygnął się, czując czyjeś
ręce oplatające jego brzuch i przysuwające do ładnie umięśnionej klatki
piersiowej. Oparł głowę na ramieniu Adriena i westchnął wdychając jego zapach i
uspokajając się trochę.
-Niemożliwe! Płakałeś? – zdumiał
się Adamson, widząc zaczerwienione oczy Briana.
Lancaster zarumienił się
delikatnie, gdy zorientował się, że wilgoć na policzkach niekoniecznie była
spowodowana zażywanym w tym momencie prysznicem. Pokręcił przecząco głową, by
ratować pozory swojej siły. Niestety, jego wyraz twarzy zdradzał w tym momencie
wszystko, więc odwrócił głowę w drugą stronę, przygryzając wargę.
-Ej! Co jest? – zapytał, łapiąc
młodszego chłopaka za podbródek i zmuszając, by Brian spojrzał na niego.
-Nic- odparł, ale jego odpowiedź
spotkała się tylko z prychnięciem. – Nie chcę o tym mówić, okej? – burknął,
próbując się wyrwać z uścisku mężczyzny. –Puść mnie, chcę już wrócić do domu! –warknął
-Dobrze, ale pozwolisz się
odwieźć i zaprosisz na piwo – zaznaczył Adrien
-Nie musisz mnie szantażować i
tak miałem cię prosić, byś mnie odwiózł – mruknął.
* * *
Czuł, że wypił wczoraj o kilka piw za dużo. Adamson miał na
niego zły wpływ od zawsze, a dodając do tego złe samopoczucie i słabą głowę do
alkoholu skutki są tragiczne. Obudził się już dobrą godzinę temu, jednak ból
głowy był tak silny, że od razu porzucił pomysł wstawania z wygodnego łóżka.
Flav mnie zamorduje. Pomyślał,
przypominając sobie, że z pewnych powodów muszą powtórzyć dzisiaj zdjęcia. Zaklął
szpetnie, zakopując się w pościeli i przymykając oczy. Z letargu obudził go
dopiero dzwonek do drzwi. Postanowił zignorować osobę, która próbowała się z
nim skontaktować, jednak dobijanie się do jego mieszkania było tak uporczywe,
że po dwóch minutach skapitulował i wstał z łóżka, chwiejąc się lekko. Gdy przestało
mu się kręcić w głowie narzucił na siebie koszulkę i poszedł otworzyć. Miał
nadzieję, że osobnik, który stoi za drzwiami, miał jakiś dobry powód, by go
nachodzić o tak wczesnej porze, gdy był na kacu, bo inaczej może źle to się dla
niego skończyć.
Przekręcił zasuwkę do drzwi, nawet nie patrząc przez judasz,
bo chciał, by te przeklęte dźwięki dzwonka, będące męczarnią dla jego bardzo
wrażliwych dziś uszu, już ustąpiły. Gdyby jednak spojrzał wcześniej i zobaczył,
kto postanowił go odwiedzić, to stanowczo wolałby już ten cholerny dzwonek…
-Cześć, braciszku –
przywitał się Christian Hannigan, wpraszając się do środka.
__________
*Ziege (niem.) - koza