15.03.2014

Prolog

No więc mamy nowy szablon, mamy też prolog, nie mamy bety (mam nadzieję, że jakaś dobra duszyczka, która zgodziłaby się sprawdzić od czasu do czasu moje wypociny i nakierować mnie na dobrą stronę, też się znajdzie), nie jestem pewna, czy mamy jakichś czytelników, ale przekonam się już niebawem, czy ktokolwiek będzie chciał to czytać. Miałam przed maturą nic nie dodawać, a prolog miał być stanowczo krótszy, ale zdarzyło się jak się zdarzyło, chyba nikt płakać z tego powodu nie będzie, hym?  No właśnie! Już w poprzedniej notce ostrzegałam, że opowiadanie będzie o tematyce yaoi, ale nie zaszkodzi tego zrobić tego raz jeszcze, więc przestrzegam - każdy, kto pokusi się, by przeczytać to opowiadanie, musi mieć świadomość, że zawierać będzie ono wątki dotyczące miłości męsko/męskiej zarówno fizycznej jak i psychicznej, więc czytacie na własną odpowiedzialność.

Ostrzeżenie: wulgaryzmy, sceny erotyczne. 

Zapraszam do czytania ;)

__________*__________

Jego wargi wygięły się w, ćwiczony godzinami przed lustrem, lubieżny uśmiech, który bardzo zachwycał publikę. Drobne ciało otarło się zaczepnie o postawnego mężczyznę, oczy pozostały zmrużone, a na policzkach zagościł rozpustny szkarłatny rumieniec. Pokój wypełnił się gardłowymi dźwiękami pomruków, gdy  silne ramiona pochwyciły obnażone wdzięki filigranowego chłopca, który w tym momencie przypominał majestatyczną, porcelanową lalkę i ułożyły go na chłodnej pościeli, pokrywającej małżeńskie, stabilne łoże, będące centralnym punktem malutkiego pokoiku. Barczysty brunet pochylił się nad młodszym o 10 lat kochankiem i przyłożył swoje spierzchnięte wargi do szyi nastolatka, naznaczając wrażliwe miejsce gorącym oddechem.  Jego dłonie w tym samym momencie przemierzały drogę przez płaski brzuch, by po chwili badać najintymniejsze części ciała. Nastąpiły chaotyczne i pośpieszne pieszczoty męskości młodego chłopaka. Splot mięśni został przerwany przez wsuwający się, nawilżony jedynie śliną, opuszek palca. Dźwięki wydawane przez kuszące usta pieszczonego chłopaka były coraz głośniejsze i tak naturalne, jakoby dotyk mężczyzny naprawdę sprawiał mu niezmąconą niczym rozkosz. Aura erotyzmu roznosiła się po całym pomieszczeniu, gdy spocone ciała, skroplone potem, ocierały się o siebie w  namiętnym tańcu.
 Brian doskonale wiedział, że teraz przyjdzie jego kolej na chwilowe przejęcie inicjatywy. Zadziornie odepchnął od siebie partnera i zwinnie zmienił pozycję, by po chwili znaleźć się jedynie kilka centymetrów od męskości starszego mężczyzny. Miał ochotę się skrzywić, jednak grymas, który pojawił się na jego twarzy, był wielce daleki od zniesmaczenia. Przecież nie mógł w takim momencie wyjść z roli, nie jest amatorem. Przebiegł szybko palcami po pokrytym ciemnymi, skręconymi włoskami udzie mężczyzny, a następnie ujął delikatnie jego jądra, masując je kulistymi ruchami. Zwlekał przed odważniejszymi pieszczotami, by jak najdłużej odwlec moment, w którym będzie zmuszony wziąć penisa Adriena do ust. Jego partner nie należał jednak do osób charakteryzujących się cierpliwością, szczególnie w kwestiach seksu, więc już po chwili poczuł jak dłoń mężczyzny wkrada się żwawo w jego włosy i przybliża go zamaszystym ruchem tak blisko krocza, że Bri trącił nosem nabrzmiałą męskość.
-Mój przyjaciel zaczyna się niecierpliwić – mruknął  – Ssij! – zarządził tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Z przyjemnością – odpowiedział ochrypłym, seksownym głosem.
 Choć ‘z przyjemnością’ to on by raczej ubrał się i opuścił to miejsce. Czuł się cholernie nieswojo, obserwowany zza szklanego obiektywu przez konkretną parę oczu.
Chłopak oblizał kusząco usta i spojrzał mężczyźnie prosto w oczy w chwili, kiedy jego język znalazł się na żołędzi. To był ten etap, którego nienawidził najbardziej, jednak starał się, by wszystkie jego ruchy były zmysłowe i wyrażały jego niezaprzeczalny profesjonalizm.
 - Pokaż jak bardzo to lubisz! – warknął stanowczo mężczyzna, samemu narzucając tempo.
 Adamson zaczął brutalnie pieprzyć usta nastolatka, tym samym ciągnąc go za włosy. Przyciskał głowę Briana do swojego krocza i pozostawiał w takiej pozycji na kilka sekund, dopóki pokoju nie wypełniły dźwięki podobne do krztuszenia się. W piwnych oczach zalśniły łzy po 4 takiej próbie, a dobrze zbudowany, starszy mężczyzna, szarpnął jego ciałem i pchnął je silnie do tyłu, przekręcając w taki sposób, by leżał na brzuchu. Docisnął jego twarz do pościeli i podniósł nieco tułów, by mieć dobrą widoczność na pośladki nastolatka, które po chwili rozsunął, by przygotować Briana na stosunek. 
I wtedy rozległ się potworny huk, któremu towarzyszyły siarczyste przekleństwa.

-Stop! No chyba sobie, kurwa, żartujecie! – zabrzmiał potężny baryton mężczyzny z ‘kozią bródką’. Ubrany w swą ulubioną ciemną kamizelkę, obserwował całą scenę z czarnego, fotela, charakteryzującego się białym napisem director na zewnętrznej stronie oparcia. – Czy to jest jakieś pierdolone przedszkole?! – dodał wstając ze swojego ‘tronu’, jak mieli zwyczaj nazywać siedlisko reżysera jego współpracownicy.
  Adrien Adamson porzucił wykonywaną przez siebie czynność i wstał z łóżka rozglądając się swoim czujnym wzrokiem po pomieszczeniu. Zaśmiał się widząc kuriozalną scenę, jaką przedstawiał sobą nowy kamerzysta, zaplątany w dyfuzor rozpraszający światło.
 Brianowi nie było do śmiechu. Złapał się za włosy, jakby chciał je wyrwać i z głośnym jękiem sprzeciwu schował głowę w poduszkę. Po minie Ziegera łatwo było wywnioskować, że to nie skończy się dobrze. Nie chciał powtarzać nagrań! A już szczególnie nie przez niego.
-Ja prz-przepraszam – zajęczał winowajca, powoli podnosząc się z ziemi. Wyplątał kamerę z białej lnianej tkaniny, a nieprzyjemne ciarki przeszły po jego plecach, gdy zauważył, w jakim jego sprzęt roboczy jest stanie. Zmroziło go jeszcze bardziej, gdy dojrzał, że Zieger stanął zaraz obok niego i  taksował rozsierdzonym wzrokiem. Aparat został gwałtownie wyrwany z jego dłoni. Kątem oka zauważył, że drugi kamerzysta patrzy na niego ze współczuciem.
-Przepraszam?! –prychnął Flavius Zieger. Znany ze swojego porywczego charakteru był osobą, której naprawdę lepiej było nie drażnić. Szczególnie, że był również bardzo wpływowym przyjacielem szefa. – Kim ty w ogóle jesteś?! Nie jesteś za młody, by tu pracować?
 Brak uściślenia funkcji domniemanej pracy rozbawił Adriena, który nadal obserwował scenę z boku. Pracowało tu naprawdę wielu młodszych chłopców! I, warto dodać, że prawdopodobnie ze wszystkimi zacieśnił swoje stosunki
-To Christian Hannigan, nowy kamerzysta, Richardson przyjął go dwa dni temu na praktyki – mruknął Brian, zakładając szlafrok i podchodząc do mężczyzn. – Od początku było widać, że to ciamajda! – warknął na chłopaka, przeszywając go wściekłym spojrzeniem.
 Chris nie pozostał dłużny i, zapominając o stojącym obok Ziegerze, odwzajemnił spojrzenie. Ciamajda? To nie jego wina, że już pierwszego dnia swoich praktyk akurat Briana musiał nagrywać w takiej, a nie innej sytuacji. Doskonale zdawał sobie sprawę, że praca w tym studiu może być krępująca i ciężka, nie spodziewał się jednak, że jednym z aktorów będzie nie kto inny jak Brian Lancaster. Co więcej, nie wiedział nawet, że brunet jest gejem, więc nie ma co się dziwić - szok i lekkie zniesmaczenie spowodowały, że potknął się o pieprzone kable i wpadł na ten przeklęty dyfuzor!
-Szkoda, że po niektórych osobach od początku nie widać, że są zwykłymi dziwkami – mruknął Chris pod nosem.
Brian zjeżył się, słysząc te słowa. Wydawało mu się, że jest odporny na wyzwiska.
-Pierdol się, Christian! –warknął. – Wiecie co? Pieprzę pracę w takich warunkach! – wrzasnął. – A jeśli o niego chodzi – wskazał na niewiele starszego od siebie chłopaka- To mam nadzieję, Flav, że uczynisz odpowiednie kroki by był to pierwszy i ostatni jego wybryk! – dodał na odchodne.
 Adrien Adamson uśmiechnął się pod nosem. Był doskonałym obserwatorem, więc jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć zauważył, że jego filmowy partner i niejaki Christian, nowy kamerzysta, się znają. Nie byłby sobą, a ciekawość strawiłaby go od środka, gdyby nie podjął kroków mających na celu odkrycia łączących ich relacji.
A zapowiadał się taki nudny dzień, pomyślał, ubierając zrzucone wcześniej ubrania.
– Mogę wiedzieć, co dalej, Ziege*? – spytał, specjalnie drażniąc się z Flaviem i źle wymawiając nazwisko reżysera. Wszyscy wiedzieli, że Flavius nienawidzi, gdy ktoś zaczyna rzucać aluzjami na temat jego wyglądu. Adamson natomiast znany był ze swoich skłonności do zaczepek.
Zieger zapowietrzył się i zgromił wzrokiem Adriena, który tylko niewinnie się uśmiechnął.
-Na dziś wystarczy, panienki! – mruknął, wyrywając się z chwilowego otępienia– Widzimy się jutro, liczę na to, że nie będziemy musieli zaczynać wszystkiego od nowa – dodał – A ty idziesz ze mną! – skinął głową na sprawcę dzisiejszego incydentu. 

* * * 

 Zdenerwowany Bri wrócił do swojej garderoby, gdzie od razu zrzucił z siebie szlafrok, zabrał ręcznik i skierował do łazienki by wziąć prysznic i rozluźnić się po minionym wydarzeniu.
 To jakaś naprawdę wielka złośliwość losu (i Federicka Richardsona), że w studiu musiał zacząć pracować nie kto inny, jak Christian Hannigan. Nie widzieli się od dwóch lat, a on wcale nie chciał tego zmieniać! A tym bardziej nie chciał spotykać Christiana w takich… okolicznościach.
-Kurwa! – zaklął szpetnie, wchodząc do kabiny prysznicowej i odkręcając kurek z wodą.
 Pierwszy raz od ponad roku miał ochotę ryczeć z bezradności. Szalejące w nim emocje rozrywały go od środka. Jedno słowo brzęczało mu w głowie. Skulił się, ręce opadły bezwładnie wzdłuż ciała, a głowę oparł o zimne płytki, pozwalając kroplom wody obmywać jego ciało.
Dziwka!
 Nie był dziwką, żadna, nawet najlepiej opłacana kurtyzana w mieście nie zarabiała tyle przez cały dzień pieprzenia się, ile Brian Lancaster otrzymywał za jeden stosunek. Był  młodziutką gwiazdką porno, znanym pod pseudonimem Bri Tyler, a swoim powabem i doskonale zbudowanym, drobnym ciałkiem przyprawiał widzów o palpitacje. Statystyki firmy, w której pracował, ukazywały znaczącą popularność filmów z jego udziałem, które były najchętniej wykupywanymi przez użytkowników. Setki obleśnych facetów masturbowało się z myślą o uroczym nastolatku i jego urodziwych wdziękach. Dochodzili z imieniem Bri na ustach, patrząc, jak jest pieprzony na różnorakie sposoby przez starszych od siebie mężczyzn.
  Brian potrafił świetnie udawać, umiejętnościami aktorskimi przewyższał zdolności swoich ‘kolegów po fachu’. Mógł mieć naprawdę paskudny dzień (miesiąc, życie, charakter), ale nie przenosiło się to na jego grę. Był perfekcjonistą. Jeśli kazali mu grać przerażoną ofiarę, przypominał zaszczute zwierzątko, gdy miał być chętnym i zadziornym nastolatkiem, to taką postawę przyjmował. Mógł czuć niesmak, obrzydzenie do samego siebie, mógł być smutny, wściekły, podczas gdy jego twarz wyrażała błogą rozkosz, a z ust uchodziły podniecające dźwięki. Był perfekcyjnym odtwórcą narzuconych mu roli, uwiązanym cyrografem z największym diabłem w pornograficznym biznesie jeszcze na najbliższe 3 lata.
 Wzdrygnął się, czując czyjeś ręce oplatające jego brzuch i przysuwające do ładnie umięśnionej klatki piersiowej. Oparł głowę na ramieniu Adriena i westchnął wdychając jego zapach i uspokajając się trochę.
-Niemożliwe! Płakałeś? – zdumiał się Adamson, widząc zaczerwienione oczy Briana.
 Lancaster zarumienił się delikatnie, gdy zorientował się, że wilgoć na policzkach niekoniecznie była spowodowana zażywanym w tym momencie prysznicem. Pokręcił przecząco głową, by ratować pozory swojej siły. Niestety, jego wyraz twarzy zdradzał w tym momencie wszystko, więc odwrócił głowę w drugą stronę, przygryzając wargę.
-Ej! Co jest? – zapytał, łapiąc młodszego chłopaka za podbródek i zmuszając, by Brian spojrzał na niego.
-Nic- odparł, ale jego odpowiedź spotkała się tylko z prychnięciem. – Nie chcę o tym mówić, okej? – burknął, próbując się wyrwać z uścisku mężczyzny. –Puść mnie, chcę już wrócić do domu! –warknął
-Dobrze, ale pozwolisz się odwieźć i zaprosisz na piwo – zaznaczył Adrien
-Nie musisz mnie szantażować i tak miałem cię prosić, byś mnie odwiózł – mruknął.

* * *

 Czuł, że wypił wczoraj o kilka piw za dużo. Adamson miał na niego zły wpływ od zawsze, a dodając do tego złe samopoczucie i słabą głowę do alkoholu skutki są tragiczne. Obudził się już dobrą godzinę temu, jednak ból głowy był tak silny, że od razu porzucił pomysł wstawania z wygodnego łóżka.
 Flav mnie zamorduje. Pomyślał, przypominając sobie, że z pewnych powodów muszą powtórzyć dzisiaj zdjęcia. Zaklął szpetnie, zakopując się w pościeli i przymykając oczy. Z letargu obudził go dopiero dzwonek do drzwi. Postanowił zignorować osobę, która próbowała się z nim skontaktować, jednak dobijanie się do jego mieszkania było tak uporczywe, że po dwóch minutach skapitulował i wstał z łóżka, chwiejąc się lekko. Gdy przestało mu się kręcić w głowie narzucił na siebie koszulkę i poszedł otworzyć. Miał nadzieję, że osobnik, który stoi za drzwiami, miał jakiś dobry powód, by go nachodzić o tak wczesnej porze, gdy był na kacu, bo inaczej może źle to się dla niego skończyć.
 Przekręcił zasuwkę do drzwi, nawet nie patrząc przez judasz, bo chciał, by te przeklęte dźwięki dzwonka, będące męczarnią dla jego bardzo wrażliwych dziś uszu, już ustąpiły. Gdyby jednak spojrzał wcześniej i zobaczył, kto postanowił go odwiedzić, to stanowczo wolałby już ten cholerny dzwonek…
-Cześć, braciszku – przywitał się Christian Hannigan, wpraszając się do środka.
__________
*Ziege (niem.) - koza
 

6 komentarzy:

  1. Wg mnie rozdział-prolog ciekawy, ale też za dużo zdradza...
    Mogę być Twoją betą.
    Moje gg: 4652589 ---> na gg wchodzę częściej niż na fejsbuka. Czekam na info od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Chłopak oblizał kusząco usta i spojrzał mężczyźnie prosto w oczy w chwili, kiedy jego język znalazł się na żołędzi"---> P.S. to chyba jedyny błąd w prologu jaki zauważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę jedyny? Cóż, ja mam nieco inne zdanie. Jest też sporo błędów interpunkcyjnych i nieco stylistycznych. Nie wiem w takim razie moja droga, bez urazy, czy nadajesz się na betę.

      A co do prologu... jest nieco za długo. Można było umieścić tylko krótką scenę, która zainteresowałaby czytelnika, a później rozwijać akcję, jednak nie jest aż tak źle i chętnie będę czytać dalej.

      Usuń
  3. Wybacz za pytanie, ale kiedy możemy się spodziewać pierwszego rozdziału?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym momencie moim priorytetem jest egzamin maturalny, więc jeśli rozdział nie pojawi się w połowie kwietnia, to dopiero po 14 maja.

      Usuń